Wszystko
działo się tak szybko. Pakowanie się Zbyszka, złożenie zeznań na komisariacie,
a teraz czekało ją najgorsze. Stojąc przed drzwiami do jej piekła, strach
wzbierał na sile. Dużo dawała jej obecność bruneta obok. Poczucie bezpieczeństwa.
Naciśnięcie klamki, powolne, ciche kroki w stronę sypialni. Może uda jej się
przejść niezauważoną. Głupie złudzenie. Już po chwili stał w wejściu z drwiącym
wyrazem twarzy. Nic nie powiedział, zaśmiał się. Zadrwił. Nie wierzyła, że tak
łatwo odpuścił. Wiedziała, że coś knuje. Znała go na wylot. Sam wyraz jego
twarzy mówił, że jest idiotką licząc na to, że ją tak po prostu puści. Nie bał rosłego Bartmana, bo mógł go zniszczyć
nie daniem po mordzie a narobieniem bagna w jego karierze zapewniając medialny
skandal. Mógł ich zniszczyć ale oni się nie bali. Pakowała swoje rzeczy do
walizki, na szczęście nie miała ich za wiele tutaj. Znaczna część została w
Stachach ale tak jak życie stamtąd chciała je tam zostawić. Nie były jej
potrzebne. Pragnęła teraz zaczynać od zera. Zerwać z tym zwyrodnialcem i wszystkim
co się niego dotyczyło.
- Myślisz, że możesz tak bezkarnie
ode mnie odejść? – znalazł się niebezpiecznie blisko i znów złapał ten
przeklęty nadgarstek.
- Już dość znosiłam będąc z Tobą.
Puść mnie – krzyknęła.
- Puszczaj ją –Zbyszek stanął w
jej obronie.
- Nie wtrącaj się – zwrócił się
do niego, a chwilę później czuł mocne uderzenie jego knykci na poliku z siłą
doprowadzającą do upadku. Brunet złapał walizkę dziewczyny i razem wybiegli z
mieszkania nim zdążył się otrząsnąć. Po chwili nie było po nich śladu. Jednak kilka chwil po drzwiami mieszkania
Bielskiego znaleźli się funkcjonariusze tutejszej policji.
Droga do stolicy była cicha i
spokojna. Na początku trochę rozmawiali o błahych sprawach, wspominali
dzieciństwo, a później w Audi roznosiły się tylko ciche dźwięki radia. Organizm
Mai był wykończony i szybko poddał się snu. Na miejscu byli w nocy. Mężczyzna
wziął swoją towarzyszkę na ręce i udał się do swojego mieszkania. Delikatni
ułożył ciało jej ciało na łóżku i przykrył kocem, a sam poszedł po bagaże.
W
Warszawie odkładała w zakamarki głowy zdarzenia z Rzeszowa czy Stanów. Jak
powiadomiła ją policja Janek został
zamknięty w areszcie tymczasowym. Spędzanie czasu ze Zbyszkiem dawało jej sporo
radości. Odwiedziła swoich rodziców jak i państwa Bartman. Wszyscy ucieszyli
się z jej wizyty. Niestety reprezentacja niedługo musiała zacząć przygotowania do
Ligi Światowej w Spalskim ośrodku.
Ich
relacja była dość specyficzna. Spędzali razem każdą wolna chwilę, każdy moment.
Wychodzili razem do kina, klubu. Nie byli parą. Nie próbowali zbliżyć się do
siebie. Skusić na pocałunki, pieszczoty. Swoje towarzystwo im wystarczało. Nie można tego samego powiedzieć o relacji
między Liliana a Kubiakiem. Ta dwójka była iście wybitna. Ruda dawała mu jasno
do zrozumienia, że nie ma u niej szans, a ten natomiast wpadł po uszy. Za
każdym razem jak nakręcony nadawał na jej temat. Uznał ją za Jego boginię.
Niestety niedostępną boginię. Patrząc na nich z boku można nieźle się uśmiać.
- Matusiak!
- Słucham?
- Co tu robi Kubiak?
- Jest przyjacielem Zbyszka więc
go odwiedził, nie spinaj się tak.
- Ja Ci dam nie spinaj! Niech wam
się nie śni aby nas zeswatać.
- Mi nigdy. Tylko wiesz ja nie
wiem co tam Zibiemu chodzi po głowie.
- Jemu tylko jedno – zaśmiała się
szturchając ją łokciem.
- Ciasto i do pokoju, marsz! – zarządziła,
a Ruda śmiejąc się wykonała polecenie. Michał o dziwo dziś nie naprzykrzał się Lilce za co była mu ogromnie
wdzięczna. Było miło. Niestety późnym popołudniem panowie wyruszyli do Spały na
przygotowania.
- Nie chcę, żebyś zostawała sama.
- Jestem już duża – zapewniała go.
- Ale jeśli on się pojawi.
- Zbyszek on siedzi w areszcie.
Po za tym na weekendy wracacie.
- Prawda.
- Więc nie zachowuj się jak
nadopiekuńczy tatuś, bo przez kilka dni Lilka u mnie zostaje.
- Stary musimy jechać – krzyknął Kubiak
ładując się do samochodu.
- Dobra, będę dzwonił codziennie –
przytulił ją, a później Ruda i odjechali.
- To co jakaś dzika impreza? –
zaproponowała, a Matusiak się tylko zaśmiała – No co?
- Nic, nic. Chodź na górę.
Dni
w Spale mijały szybko. Wszystko toczyło się między hala a siłownią i stołówką.
I tak każdego dnia. Wieczorem wszyscy byli tak zmęczeni, że nie chciało im się
wychodzić z pokoi tylko od razu kładli się spać. Natomiast w Warszawie także
wszystko toczyło się swoim torem. Majka spędzała kilka dni z Lilką, bo akurat
miała wolne. Chodziły na zakupy, basen. Odwiedzały państwa Matusiak, a w między
czasie szukała pracy jak i mieszkania, bo nie chciała już dłużej siedzieć
Zbyszkowi na głowie. Chociaż ten zapewniał ją, a wręcz przekonywał ja by nie
szukała nowego mieszkania, bo może zostać u niego jak długo chce. Prawda była
taka, że Majka chciała się usamodzielnić, zacząć w końcu studia, bo niestety
żyjąc w Jankiem nie mogła tego zrobić. Żyła pod jego dyktando, wzorujące się na
stereotypowych formach rodzin gdzie to kobieta zajmowała się domem, a mężczyzna,
haruje na utrzymanie. Haruje? W jego przypadku nie można było tak tego nazwać.
On po prostu chodził do firmy i rozstawiał ludzi po kątach. Nic więcej.
Dziewczyna wiedziała, że to już za nią i może zacząć w pełni cieszyć się
wolnością. Uwolnieniem od jego rygoru.
- O której masz pociąg?
- 19:34
- A wiesz, że już jest 18:55? Nie
zdążysz.
- Cholera – krzyknęła i w biegu
zbierała swoje rzeczy – Zadzwoń po taksówkę.
- Daj spokój zawiozę Cię – po niespełna
pięciu minutach siedziały już w aucie
Bartmana i wyruszały na PKP. Stolica jak to stolica doszczętnie rozryta
ale przynajmniej na ulicach nie roiło się od robotników w neonowych kamizelkach
i przejazd poszedł dość sprawnie i Ruda zdążyła wbiec do pociągu uprzednio krzycząc
kilka słów pożegnania do przyjaciółki, która roześmiana jej roztrzepaniem udała
się w drogę powrotną. W mieszkaniu powitał ją Bobek i od razu poleciał do
kuchni domagając się kolacji. Nasypała mu karmy, nalała wody, a sobie
przygotowała kanapki. Chciała oddzwonić do Zbyszka, bo próbował się z nią
skontaktować kiedy jechała odwieźć Lillę ale tę czynność przerwał jej dzwonek
do drzwi. Niechętnie rzuciła telefon na kanapę i wstała. Ogarnęło ją dziwne
przeczucie. Intuicja podpowiadała żeby nie otwierała drzwi. Zlekceważyła to.
Przekręciła klucz w zamku i nacisnęła klamkę ciągnąc kawałek drewna do siebie
- Witaj kochanie –może trzeba
było posłuchać przeczucia? Tak.
**
Okey, wiem jaki ten rozdział jest ale nie będę nic więcej z
nim robić. W następnym obiecuję poprawę.
Ta historia chyba będzie krótsza niż przewidywałam.
Przepraszam za opóźnienie. Teraz rozdziały będą w nocy z
piątku na sobotę ponieważ inaczej nie dam rady, po prostu. Nie wyrobię.
Przepraszam, jeśli na waszych blogach nie pojawiają się moje
komentarza ale nadrabiałam w piątek na okienku w szkole, a mój telefon nie
pozwala mi na komentowanie. Jak się ogarnę to spróbuję coś zawsze napisać.
czyżby Janek wyszedł z więzenia ? robi się coraz ciekawiej ;)
OdpowiedzUsuńKLEPIĘ <3
OdpowiedzUsuńWiedziałam ,że ten psychol nie da Mai tak po prostu odejść. Wiedziałam! Dobrze, że ma Zbyszka ,który stara się jej pomóc, jest dla niej oparciem, może właśnie dzięki tym wydarzeniom uda im się do siebie zblizyć na tyle by przyjaźń przerodziła się w coś głębszego? Miałam takie przeczucie ,ze jak Zbyszek wyjedzie i nie będzie Lilki to stanie się coś niedobrego. Jestem niemal pewna ,że to Janek. Matkozojcem, tak bardzo się o nią boję! Mam nadzieję ,ze to skończy się dobrze ,ze Mai nic się nie stanie!
UsuńŚciskam ♥
Kobieca intuicja jest w brew pozorom bardzo dobra i trzeba jej słuchać, ona szczególnie....Mam nadzieję że wszystko zakończy się dobrze ;) Czekam na next!
OdpowiedzUsuńZnalazł ją!!Oby tylko z nim nie poszła, bo będzie kiepsko. No chyba, że to ktoś inny, mniej groźna niż ten zwyrodnialec! Obawiam się jednak, że jeśli to jest ten cały Janek, to pod nieobecność Zbyszka będzie się czuł bardzo pewnie, bo Gabi nie obije mu mordy!
OdpowiedzUsuńHmm... Jeśli to Janek to może się to skończyć źle. Miejmy nadzieję że jednak pojawi się zwrot akcji. Pozdrawiam;**
OdpowiedzUsuńKurwa Janek ten frajer..
OdpowiedzUsuńCo on tam w ogóle robi?!
booze co za typ.
rozdział ekstra <33
czekam na nastepny :*
nieee nie nie nie!! co on ta robi w ogóle? Żeby tylko z tej wizyty jakichś problemów nie było, czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuńCzuję, że robi się niebezpiecznie;/
OdpowiedzUsuńOj będzie się działo;d
No nie :/ Dlaczego ona nie spojrzała przez judasza?! Znalazł ją i obawiam się, że może być z nią źle, bardzo źle. Chyba, że przyjdzie odsiecz, ale kurcze kto.
OdpowiedzUsuń